Starodawne żelazko – jak szyld SPA dla DUSZY

Ostatnio, nie wiedząc właściwie czemu, rozglądam się naokoło siebie w poszukiwaniu ludzi starszych ode mnie i dochodzę do wniosku, że ich nie ma. Rozumiem, że jedną z przyczyn może być to, że przeważnie jestem tam gdzie ludzie zajmują się sprawami, do których zmusza ich życie a nie zaawansowany wiek.

A mój wiek w zasadzie mi nie przeszkadza. Zazwyczaj z uśmiechem dziękuję za ofertę pomocnej ręki, gdy nie ma poręczy a zawsze bardzo chętnie przyjmuję ustąpienie miejsca w autobusach i tramwajach. Jestem dumna z warszawiaków bo w porównaniu z obywatelami innych wielkich miast są naprawdę lepiej wychowani. Więc mój wiek zawadza mi tak naprawdę tylko wtedy gdy patrzę w lustro lub staram się wyprostować.

Podczas zimy 1940 roku chodziłam w przenicowanym palcie, które wyglądało jak nowe i teraz czasami myślę jak dobrze byłoby przenicować moją słońcem zniszczoną, blisko 90. letnią skórę. Ale to tylko zewnętrzne opakowanie, bo przecież wiem, że od wewnątrz, zawdzięczając mojej duszy – która się nie starzeje i jest częścią Boga – stałam się lepsza za co coraz bardziej sama siebie szanuję i kocham.

Mając pięć lat widziałam nad brzegiem Wisły małego chłopca, który utonął. Ktoś powiedział na głos: Jego dusza już odeszła, on już jest zimny. Ciało chłopca przypomniało mi wówczas żelazko bez duszy… i właśnie to dziecięce skojarzenie podczas wojny często ratowało moją równowagę gdy widziałam wokół siebie martwych, zimnych już ludzi.

Starodawne żelazko z duszą to bardzo trafne określenie i jakby szyld mojego „Spa dla Duszy”. Gdy śnię mam często wrażenie, że moja dusza odwiedza to Spa. To wiele dla mnie znaczy, bo wówczas jasno widzę w istocie bardzo prostą zależność. Nasza DUSZA to energia MIŁOŚCI równoznaczna z energią życiową, która ogrzewa nas dopóki jest w naszym ciele…. Bez MIŁOŚCI życie jest pustką zarówno w przenośni jak i dosłownie.

Gdy rozpoczynam moje warsztaty, a od 2004 roku zrobiłam ich już bardzo wiele, informuję moich wygodnie już siedzących słuchaczy, że jeśli ktokolwiek nie wierzy, że ma duszę to mój warsztat nie jest dla niego. Można odebrać wpłacone pieniądze i opuścić warsztat i wciąż pozostaniemy przyjaciółmi. Jak dotąd, przez te 14 lat pracy z ludźmi, spośród co najmniej pół tysiąca osób jeszcze nikt nie wstał i tego nie zrobił.

Na pytanie, które ostatnio często słyszę, jaka jest właściwie moja religia, odpowiadam, że wierzę, iż Bóg istnieje jako nieśmiertelna energia usytuowana głęboko w mojej duszy powtarzając słowa sławnego Jezuity Pierra Teilharda de Chardina

Nie jesteśmy istotami ludzkimi, które miewają duchowe doświadczenia,

Lecz istotami duchowymi doświadczającymi ludzkiego losu.

Bardzo polecam moją Duchową Zupę. Znajdziecie tam więcej odniesień do mojego spojrzenia na różne religie – zawsze czuję ogromny szacunek do ich mądrości.

Kategorie: Moja życiowa zupa

Powiązane Posty

Moja życiowa zupa

ZAPOWIEDŹ WARSZTATÓW 2018

Bardzo lubię prowadzić warsztaty. Mój wiek – 85 (++) nie przeszkadza mi w prowadzeniu najlepszych warsztatów jakie kiedykolwiek robiłam. A Ośrodek Wspierania Rozwoju Osobistego MAKARENA w Gąskach nad naszym pięknym morzem uważam za najbardziej przyjazne Czytaj więcej…

Moja życiowa zupa

„MOJA ŻYCIOWA ZUPA, RADYKALNIE KREATYWNA STAROŚĆ”

Bardzo się cieszę, że nareszcie mam bloga, na którym moje myśli będą przedstawione w formie, która będzie łatwiej i dłużej dostępna. Jeżeli moje marzenie napisania książki kiedyś się spełni to myślę, że mój blog będzie Czytaj więcej…

Moja życiowa zupa

Nie jestem w stanie zrozumieć…

Will Mitchell w swojej książce ‘Unbreakable Brain” – „Bezawaryjny mózg”, czyli jak trwale ochronić się przed osłabieniem funkcji poznawczych twierdzi, że ponieważ sen wpływa na funkcjonowanie mózgu często nie jesteśmy w stanie rozpoznać symptomów braku Czytaj więcej…